 |
 |
 |
 |
| ZACZĘŁO SIĘ OD OLEJARNI... | Wieś Barycz na Pogórzu Brzozowskim z dawna słynęła z wyrobu dobrego oleju. W XIX w. Zawdzięczała to rodzinie Boguszów, której potomkowie produkowali olej do ok. 1948 r. Od jednego z nich, Dominika Bogusza, muzeum kupiło w 1967 r. całą zagrodę złożoną z drewnianego budynku mieszkalnego ze stajnią oraz drewnianego osobnego obiektu, w którym mieściła się olejarnia. Oba budynki pokrywały czterospadowe słomiane dachy. |
| |
|
Pożar rozpoczął się od dachu olejarni, co widziały, niezależnie od siebie, dwie grupy osób. W przeciągu kilku chwil płonęła już cała olejarnia, od której natychmiast zajął się dach budynku mieszkalnego. |
| |
|
Spłonęły urządzenia domu, stajni i olejarni. Szczególnie dotkliwe jest zniszczenie wszystkich drewnianych urządzeń w olejarni, jak olbrzymie koryta, stępy, prasa do tłoczenia oleju oraz szereg innych sprzętów. Łącznie w obu budynkach spłonęło 146 eksponatów. |
| |
|
| DOM Z HUMNISK | We wsi Humniska graniczącej z Brzozowem było ongiś dość dużo domów, w których przed frontem budynków był podcień wsparty na kilku słupach. Był to niewątpliwie reprezentacyjny element budynku, który na wieś przeniesiony został z budownictwa małomiasteczkowego. Uważny obserwator jeszcze dziś znajdzie na pograniczu Brzozowa i Humnisk ostatnie rozpadające się domy z podcieniem. |
| |
|
W budynku z drugiej połowy XIX wieku, który w 1973 r. przeniesiony został do muzeum, były pierwotnie po jednej stronie sieni dwie izby, po drugiej izdebka i mała stajenka, a na końcu boisko do młócenia zboża. W izdebce przez pewien czas był warsztat kołodziejski, a na początku XX w. sklepik. Obiekt ten wykorzystano w muzeum do urządzenia niewielkich wystaw czasowych. Ostatnio była tam wystawa fotograficzna pokazująca budownictwo w różnych krajach europejskich zebrane w muzeach na wolnym powietrzu. |
| |
|
Dach na budynku z Humnisk zaczął się palić, gdy pełnym ogniem płonęła olejarnia odległa o 92 m. Z niej nastąpił przerzut ognia ponad wysoką topolą i innymi drzewami. W przeciągu kilku chwil ogień strawił poszycie dachu i przedostał się do wnętrza budynku, który jak olbrzymia pochodnia stał się zarzewiem dalszego pożaru. |
| |
|
| PŁONIE ZAGRODA Z IWONICZA | Drewniany dom z Iwonicza z 1827 r. zawierał w sobie kuchnię i izbę, komorę i stajnię oraz boisko. Pierwotnie nie miał komina. Dopiero ok. 1880 r. pobudowano nowoczesne jak na owe czasy urządzenia ogniowe z kominem, które przetrwały bez mała 100 lat. W muzeum pomieszczenia mieszkalne miały meble i sprzęty typowe we wsi na początku XX w. Niby nic nadzwyczajnego, a jednak w każdym szczególe inne od współczesnych. Podwórze zagrody otaczały: stodoła o konstrukcji słupowej ze ścianami z plecionki obrzuconej gliną; zrębowy chlewik i drewniana studnia, pomiędzy nimi różne drzewa - całość typowa dla wsi i okolicy.
Szybkość z jaką do płonącego dachu na Humniskach zapalił się dach na chałupie z Iwonicza, a następnie na stodole i chlewiku była przerażająca. Ogień pełzający po podwórzu sięgnął płotów i studni. Nie zostało nic. W ogniu uległo zniszczeniu szereg cennych eksponatów, w tym też młocarnia z XIX w. produkcji budapesztańskiej firmy założonej w 1856 r. Niewątpliwy unikat w skali naszego kraju. Łącznie stracono w tej zagrodzie 199 eksponatów. |
| |
|
| KONIEC DOMU Z KLIMÓWKI | Dom z Klimówki zbudowano w drugiej połowie XVIII wieku. W 1972 r. ustawiono go w muzeum. Po lewej stronie była dymna izba, a za nią wzdłuż tylnej ściany sypialna komora. Po prawej stronie sieni była stajnia i komora gospodarza. Niewielkie okienka niewiele wpuszczały światła do wewnątrz. Szczególnie mocne wrażenia sprawiała dymna izba, gdzie koncentrowało się życie całej rodziny. Wielki, dymny piec zajmował narożnik przy wejściu. Ciężkie ławy wzdłuż ścian, stół, prymitywna szafka na naczynia, trochę sprzętów i naczyń obrazowały skromność potrzeb mieszkańców w minionych wiekach. Nad czeluściami pieca piekarskiego królował olbrzymi miedziany kocioł na łańcuchu, w którym grzano wodę dla zwierząt. Łącznie 145 eksponatów pochłonął pożar w chałupie, w której przez 200 lat płonęło na nalepie otwarte ognisko z dynarkiem, na którym gotowano pożywienie. Dom z Klimówki nie miał szans przetrwania pożaru, bowiem z jednej strony atakował go ogień z chałupy z Humnisk, z drugiej zaś żar bijący z zagrody z Iwonicza. |
| |
|
| ZAGŁADA SEKTORA DOLINIAN | Ciężko dotknięty pożarem został sektor doliniański tkwiący w środku całej ekspozycji skansenowskiej. Ostały się wprawdzie dwa domy: z Dąbrówki z 1681 r. i Nadolan z 1866 r. oraz karczma z Rogów i budynek remizy strażackiej oraz kapliczka z Ustianowej, ale spłonęły w pożarze cztery domy, tj. z Zahutynia sprzed 1910 r., ze Stefkowej z ok. 1910 r., z Posady Sanockiej z końca XIX w. oraz dom z Olszanicy zbudowany ok. 1880 r., a przy nim dwa brogi ze zrębowymi komorami oraz drewniana studnia. Wszystkie te domy reprezentowały analogiczny sposób budowy domów z podcieniem wnękowym w części środkowej. Każdy jednak był w szczegółach odmienny. Wraz z pozostałymi budynkami tworzyły one mini wieś z okolic Sanoka i Leska. |
| |
|
Dom z Zahutynia stał najbliżej olejarni z Baryczy i on pierwszy zaczął płonąć po przerzuceniu się ognia na odległość 104 m. Potem była to już kwestia sekund, bowiem jeden od drugiego zajmowały się pozostałe obiekty tworzące dość zwarte skupisko zabudowań. Sprzyjało to powstawaniu potężnej ściany ognia, która w kierunku wzdłużnym nie napotkała innej przeszkody jak wzmiankowane budynki. Z cudem graniczy, że ogień nie strawił stojącego obok najstarszego domu, z Dąbrówki 1681 r. |
| |
|
Ogień spowodował jednak ciężkie straty, bowiem w domu z Zahutynia była ekspozycja kilimów małopolskich ze zbiorów własnych. Spaliła się cała w ilości ok. 90 sztuk, a także kilka cennych obrazów i mebli artystycznych. Wyjątkowo bogata była ekspozycja w tzw. Domu nauczyciela z Olszanicy. Stylowe meble i niepowtarzalne zespoły eksponatów reprezentowały świat inteligencki z końca XIX w. było to bowiem wnętrze nauczyciela wykształconego, posła na sejm galicyjski, a więc człowieka nie tuzinkowego, po którym zachowało się urządzenie jego domu. Wraz z budynkiem spaliło się 106 eksponatów. Z kolei w domu z Posady Sanockiej była ekspozycja warsztatu kołodzieja, niepowtarzalna, a niektóre pomieszczenia pełniły funkcje magazynów. Tu ogień pochłonął 560 przedmiotów. Pewną ilość eksponatów z obu izb udało się strażakom wynieść na zewnątrz.
Obok domu nauczyciela były dwa brogi, w których spłonęły wyroby rzemiosła plecionkarskiego. |
| |
|
| PRZEBIEG POŻARU. | Analiza zdarzeń wykonana przez specjalistów z Komendy Straży Pożarnej w Sanoku oraz z Komendy Wojewódzkiej Policji wykazała, że pożar rozpoczął się od budynku olejarni. Stało się to o godzinie 14.00. W tym czasie wiatru prawie nie było, a temperatura w cieniu wynosiła ok. 23 oC. Wyklucza to możliwość samozapłonu. Po godzinie czternastej w sektorze łemkowskim, nad olejarnią przebywała Barbara Andrunik z Zahutynia z dwiema koleżankami ze Śląska, a nieco niżej obok cerkiewki z Rosalina, znalazła się grupa z Pawłem Pudło z Sanoka. Obie grupy zupełnie niezależnie chociaż niemal jednocześnie, spostrzegają ogień na dachu olejarni. Zanim Barbara Andrunik zbiegła kilkanaście metrów niżej i skierowała na ogień obiektyw aparatu, płonął już cały dach. Paweł Pudło biegł do recepcji (250 m). Po chwili zawiadomiona została Straż Pożarna, Policja. Barbara Andrunik wykonuje kilka dalszych zdjęć z początkowej fazy pożaru dokumentując zapalenie się domu przy olejarni, domu z Humnisk oraz zagrody z Iwonicza. Dym nad olejarnią dostrzega pan Marek Kogut mieszkający na skarpie nad skansenem, który chwyta aparat fotograficzny, przebiega ok. 200 m dzielące go od pożaru i dokumentuje go w jego początkowej fazie. W tym czasie wraca na miejsce pan Paweł Pudło, fotografując kolejno płonące budynki, a po chwili dołączy do nich fotografik muzeum, pan Władysław Szulc. |
| |
|
Zebrany dokładny materiał dokumentacyjny pozwala dokładnie ustalić przebieg kolejnego zapalania się budynków. Już na wstępie dużego pożaru powstały silne prądy wstępujące, które przerzucały palące się elementy wysoko nad drzewami. Drzewom rosnącym w sąsiedztwie palących się budynków oraz szybkiej i interwencji, oddziałów Straży Pożarnej, która przybyła na miejsce katastrofy po upływie ok. 10 minut od chwili zawiadomienia weszły do akcji, należy zawdzięczać lokalizację ognia w środkowej części muzeum. Nie dało się uchronić wszystkich budynków w sektorze doliniańskim bowiem mimo znacznego oddalenia od źródła pożaru 104 m wytworzył się między drzewami i krzakami korytarz powietrzny sprzyjający przenoszeniu się ognia. |
| |
|
| CO DALEJ W SANOKU? | Pożar w sanockim muzeum poczynił poważne szkody, ale instytucja ani na chwile nie przestała normalnie funkcjonować. Unicestwienie części zbiorów muzealnych, które de facto stanowią własność społeczeństwa, spowodowało jego naturalny i zdrowy odruch. Zwracają się do muzeum ludzie ofiarowując stare przedmioty i narzędzia pracy, a także stare drewniane domy. Proponują ustawienie ich w miejscu spalonych obiektów. Kierujemy apel do mieszkańców miast, regionów i krajów, organizacji społecznych różnych szczebli, do ludzi władnych bez względu na szczebel i miejsce urzędu. Liczy się każda złotówka, którą możecie Szanowni Państwo wpłacać na specjalne konto: MUZEUM BUDOWNICTWA LUDOWEGO W SANOKU PEKAO S.A. I O/SANOK nr: 11 1240 2340 1111 0000 3191 3403
Wpłacających będziemy wciągać do ZŁOTEJ KSIĘGI ODBUDOWY. Tekst: Jerzy Czajkowski Zdjęcia wykonali: - Barbara Andrusik - Jerzy Czajkowski - Marek Kogut - Marian Kraczkowski - Władysław Szulc - Paweł Pudło |
|
|
 |
 |
|
 |
 |
 |
 |
Muzeum Budownictwa Ludowego - Wszystkie prawa zastrzeżone [ 0.3258 sek ] |
|